Aktualności

kard. Dziwisz: "Niech pokój Nowonarodzonego gości w waszych serach"

"Jezus nie przyszedł do tych, którzy się dobrze mają" – mówił dzisiaj kard. Stanisław Dziwisz podczas uroczystej sumy sprawowanej w dzień Bożego Narodzenia. „Możemy wszyscy przyjść do Jezusa z naszymi słabościami i grzechami, z naszymi ranami i chorobami duszy i ciała, z naszym pogmatwanym i nieudanym życiem, z naszymi niespełnionymi planami i marzeniami” – przekonywał hierarcha.

Kard. Dziwisz mówił w homilii, że orędzie, jakie niesie ze sobą Boże Narodzenie, jest dla wszystkich, „którzy łakną i pragną sprawiedliwości, którzy zmagają się z przeciwnościami losu, którzy nie mają już na kogo liczyć”. „Wszyscy możemy udać się w duchu do Betlejem i spojrzeć na Tego, który jest Światłością oświecającą każdego człowieka, gdy na świat przychodzi i towarzyszącą człowiekowi w każdym momencie życia, a zwłaszcza chwilach najbardziej mrocznych” – zapewniał wiernych.

Nawiązując do odczytanego Prologu Ewangelii św. Jana, kaznodzieja mówił, że autor tego fragmentu pochyla się nad wydarzeniem przyjścia na świat Syna Bożego, sięgając do głębin życia Trójcy Przenajświętszej. „Odsłania się przed nami najgłębsza rzeczywistość, dotykająca tajemnicy samego Boga. Od Niego wszystko bierze początek, dzięki Niemu wszystko się staje. Również każdy z nas stał się dzięki Bogu” – wyjaśniał. Podkreślał także, że Jezus Chrystus rozświetla mroki ludzkiej egzystencji. „Bez Niego nie wiedzielibyśmy, ani kim jesteśmy, ani jak bardzo jesteśmy ukochani przez Boga. Dzięki Ewangelii Jezusa Chrystusa wiemy, jak mamy żyć, jak mamy kochać, jak mamy służyć Bogu i bliźnim” – dodał.

Kardynał zauważył, że Syn Boży od samego początku „spotykał się ze sprzeciwem”. Brał się on z tego, że nie wszyscy rozpoznali, kim jest Jezus i co wnosi w dzieje człowieka. Inni obawiali się i w dalszym ciągu obawiają, że zagraża On ludzkiej wolności. „To zasadnicze nieporozumienie. Jezus przyszedł na świat, aby wyzwolić człowieka z najbardziej głębokiej niewoli zła i grzechu” – podkreślił hierarcha. „Przyszedł przywrócić nam godność dzieci Bożych i za to oddał życie. Jego miłość została ukrzyżowana. On – Zbawiciel świata, Odkupiciel człowieka – niczego nam nie zabiera, natomiast wszystko nam daje” – zaznaczył.

Osobisty sekretarz Jana Pawła II zauważył także, że dzisiejszy fragment z Księgi proroka Izajasza o „pełnych wdzięku na górach nogach zwiastuna radosnej nowiny”, odczytywany jest podczas Mszy świętej odprawianej we wspomnienie św. Jana Pawła II. „Myślimy wtedy o niezmordowanym głoszeniu Dobrej Nowiny przez świętego Papieża, a głosił tę Nowinę aż po krańce ziemi, zgodnie z misyjnym zadaniem przekazanym przez wstępującego do nieba zmartwychwstałego Pana, który polecił apostołom, by przepowiadali Ewangelię wszelkiemu stworzeniu” – mówił, dodając, że podobnie jak Jan Chrzciciel, Jan Paweł II zaświadczał słowem i życiem o prawdziwej światłości, „która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi”.

Metropolita senior podkreślił, że do dawania takiego świadectwa jest powołany każdy chrześcijanin. „Możemy i powinniśmy dawać świadectwo naszej wiary w życiu rodzinnym i społecznym, aby światło przychodzącego na świat Syna Bożego docierało do wszystkich i budziło nadzieję w sercu każdego człowieka” – mówił, wspominając o potrzebie świadczenia wobec najbliższych, w swoich środowisku, ale również wobec tych, którzy są obojętni i stoją z boku, którzy z różnych względów nie uczestniczą w życiu Kościoła. „Tego życzę wam, drodzy bracia i siostry. Niech pokój Nowonarodzonego gości w waszych serach. Dzielcie się – dzielmy się wszyscy tym darem” – zakończył celebrans.

 

Posłuchaj: Kolęda Dzisiaj w Betlejem, Homilia kard. Stanisława Dziwisza

 


 

Homilia kardynała Stanisława Dziwisza
 
Drogie Siostry, drodzy Bracia!
 
1. Podczas uroczystości Narodzenia Pańskiego Kościół zastawia nam obficie stół słowa Bożego. Liturgia przewiduje na tę uroczystość trzy Msze święte: pierwszą w nocy, czyli pasterkę, drugą o świcie, i wreszcie trzecią w dzień. Obecnie sprawujemy Eucharystię o tej trzeciej porze, a więc w dzień. Dla każdej z tych Mszy przewidziane są odrębne czytania mszalne, pomagające nam odnowić pamięć o wydarzeniu i pochylić się na tajemnicą przyjścia na świat Syna Bożego.
 
Podczas pasterki, lektura Ewangelii św. Łukasza przypomniała nam o okolicznościach, w jakich doszło do narodzenia Jezusa z dala od domu, podczas wędrówki Józefa i Maryi. Nowonarodzone Dziecię zostało złożone w żłobie, a pierwszymi, którzy dowiedzieli się o tym, co się stało, byli prości betlejemscy pasterze. W tę noc niebo zstąpiło na ziemię, a zastępy aniołów chwaliły Boga na wysokościach i oznajmiały pokój ludziom dobrej woli. Łukaszowa Ewangelia odczytywana jest także podczas Mszy świętej o świcie. W dalszym ciągu opowiada ona o tej niezwykłej nocy – o spotkaniu pasterzy z Maryją, Józefem i Niemowlęciem leżącym w żłobie. Pasterze „opowiadają o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu”, a potem wracają „wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli”. Maryja natomiast zaczyna zachowywać wszystkie sprawy dotyczące Jezusa 
i rozważać je w swoim sercu (por. Łk 2, 15-20).
 
2. Inny charakter ma odczytana przed chwilą Ewangelia według św. Jana, a dokładnie jej Prolog.  Umiłowany uczeń Jezusa, piszący po wielu latach, nie powtarza tego, co już o narodzinach Jezusa przekazał św. Łukasz, a także drugi ewangelista – św. Mateusz, i co znane było w pierwotnym Kościele. Św. Jan pochyla się nad wydarzeniem przyjścia na świat Syna Bożego, sięgając do głębin życia Trójcy Przenajświętszej.
 
„Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. […] Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało” (J 1, 1. 3). Odsłania się przed nami najgłębsza rzeczywistość, dotykająca tajemnicy samego Boga. Od Niego wszystko bierze początek, dzięki Niemu wszystko się staje. Również każdy z nas „stał się” dzięki Bogu. W Nim „żyjemy, poruszamy się i jesteśmy”, jak powie sw. Paweł w Atenach (Dz 17, 28). Od Boga wyszliśmy i do Niego zmierzamy.
 
Odwieczne Słowo jest życiem i światłością. „W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. […] Była Światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi” (J 1, 4-5. 9). Jezus Chrystus rozświetla mroki ludzkiej egzystencji. Bez Niego nie wiedzielibyśmy, ani kim jesteśmy, ani jak bardzo jesteśmy ukochani przez Boga. Dzięki Ewangelii Jezusa Chrystusa wiemy, jak mamy żyć, jak mamy kochać, jak mamy służyć Bogu i bliźnim.
 
Św. Jan mówi również o dramacie, jaki się rozegrał i nadal rozgrywa w dziejach świata. „Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli” (J 1, 10-11). Syn Boży od samego początku spotykał się ze sprzeciwem. Nie wszyscy rozpoznali, kim On jest, co wnosi w dzieje człowieka. Niektórzy obawiali się i w dalszym ciągu obawiają, że zagraża On ludzkiej wolności. To zasadnicze nieporozumienie. Jezus przyszedł na świat, aby wyzwolić człowieka z najbardziej głębokiej niewoli zła i grzechu. Przyszedł przywrócić nam godność dzieci Bożych i za to oddał życie. Jego miłość została ukrzyżowana. On – Zbawiciel świata, Odkupiciel człowieka – niczego nam nie zabiera, natomiast wszystko nam daje.
 
3. Usłyszeliśmy dziś słowa z Księgi proroka Izajasza: „O jak są pełne wdzięku na górach nogi zwiastuna radosnej nowiny, który ogłasza pokój, zwiastuje szczęście, który obwieszcza zbawienie […]. Zabrzmijcie radosnym śpiewaniem, wszystkie ruiny Jeruzalem! Bo Pan pocieszył swój lud” (por. Iz 52, 7-10).Wsłuchując się w słowa mówiące i ruinach i pocieszeniu, zaczynamy sobie uświadamiać, że Jezus nie przyszedł do tych, którzy się dobrze mają. Nie przyszedł szukać i powoływać sprawiedliwych, ale grzeszników (por. Mk 2, 17). Te słowa tchną nadzieją. Możemy wszyscy przyjść do Jezusa z naszymi słabościami i grzechami, z naszymi ranami i chorobami duszy i ciała, z naszym pogmatwanym i nieudanym życiem, z naszymi niespełnionymi planami i marzeniami. Orędzie, jakie niesie ze sobą Boże Narodzenie, jest dla wszystkich, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, którzy zmagają się z przeciwnościami losu, którzy nie mają już na kogo liczyć. Wszyscy możemy udać się w duchu do Betlejem i spojrzeć na Tego, który jest Światłością oświecającą każdego człowieka, gdy na świat przychodzi i towarzyszącą człowiekowi w każdym momencie życia, a zwłaszcza chwilach najbardziej mrocznych.
 
4. Warto zwrócić uwagę, że dzisiejszy fragment z Księgi proroka Izajasza o „pełnych wdzięku na górach nogach zwiastuna radosnej nowiny” (Iz 52, 7), odczytujemy podczas Mszy świętej odprawianej we wspomnienie św. Jana Pawła II. Często odczytujemy ten tekst w tutejszym Sanktuarium. Myślimy wtedy o niezmordowanym głoszeniu Dobrej Nowiny przez świętego Papieża, a głosił tę Nowinę aż po krańce ziemi, zgodnie z misyjnym zadaniem przekazanym przez wstępującego do nieba zmartwychwstałego Pana, który polecił apostołom, by przepowiadali Ewangelię wszelkiemu stworzeniu (por. Mk 16, 15). Podobnie jak Jan Chrzciciel, Jan Paweł II zaświadczał słowem i życiem o prawdziwej światłości, „która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi”. 
 
Każda i każdy z nas jest również powołany do dawania takiego świadectwa wobec najbliższych, w swoich środowisku, ale również wobec tych, którzy są obojętni, którzy stoją z boku i którzy z różnych względów nie uczestniczą w życiu Kościoła. Możemy i powinniśmy dawać świadectwo naszej wiary w życiu rodzinnym i społecznym, aby światło przychodzącego na świat Syna Bożego docierało do wszystkich i budziło nadzieję w sercu każdego człowieka.
 
Tego życzę wam, drodzy bracia i siostry. Niech pokój Nowonarodzonego gości w waszych serach. Dzielcie się – dzielmy się wszyscy tym darem. Amen!                                  
Stanisław kard. Dziwisz